i co zaginięcie nastolatki z dzieckiem ma wspólnego z "edukacja zdrowotna Gate"?
Będzie o nastolatce, której rodzina, społeczeństwo a w efekcie tak zwany system najpierw zepsuli życie a później zepsuli je jeszcze bardziej i chyba na zawsze. Minęło trochę czasu od momentu, kiedy wszyscy czytaliśmy z emocjami informację o poszukiwaniu 17- letniej matki i jej kilkumiesięcznego synka. Narracja w alertach była różna, początkowo przeważała raczej piętnująca nastolatkę traktując ją, jak porywaczkę własnego dziecka, co samo w sobie jest absurdalne, na przykład: "Poszukiwana jest 17- latka, która zabrała z placówki prowadzonej przez pieczę zastępczą swojego 5- miesięcznego synka". Rozumiecie? Poszukiwana. Zabrała. Inny przykład: "Zaginął 5- letni chłopiec zabrany przez swoją 17- letnią matkę z pieczy zastępczej". Zaginął. Zabrany. Celowo podkreślam te słowa aby uwypuklić kilka spraw. Pierwsza to kwestia nastoletniego macierzyństwa. O ile jeszcze niecałe sto lat temu było ono swoistą normą i na dobrą sprawę nasze babki w tym wieku bez problemu rodziły pierwsze dzieci, o tyle obecnie jest ono potępiane, naznaczane, tabuizowane. Nie znaczy to, że jestem zwolenniczką nastoletniego macierzyństwa, w obecnej sytuacji kulturowo- cywilizacyjnej i specyfice rozwoju dzieci i młodzieży spokojnie można sobie to odłożyć na późniejszy etap życia. Z naciskiem na spokojnie, to znaczy bez potępiania, lęku, niepotrzebnych emocji. Obecnie potępiane jest nie tyle samo wczesne macierzyństwo co nastoletnia, w tej sytuacji niemal pełnoletnia matka. Kulturowo, cywilizacyjnie i religijnie niejako automatycznie przychodzi społeczeństwu stygmatyzowanie nastoletniej matki, bo przecież skoro ma dziecko, musiała uprawiać seks a skoro go uprawiała to znaczy, że się puszczała, dawała każdemu, prowokowała, uwodziła, nosiło ją. Ciekawe jest to, że w setkach komentarzy mowa była niemal wyłącznie o dziewczynie. Narracji z podtekstem o niepokalanym poczęciu i czystości dziewic nie było w stanie przebić nic. Przecież Polacy nie uprawiają seksu a jeśli już, to tylko w celach prokreacyjnych, usankcjonowany, czysty, pozbawiony przyjemności i paradoksalnie bliskości. Tak? No nie ha ha ha. O tacie dziecka nikt nie wspominał no, chyba że w kontekście oburzenia o to, że nastolatki w Polsce uprawiają seks a ojciec dziecka jest na pewno uzależnionym patusem. Wniosek jest taki, że jeśli już nastolatki uprawiają seks to muszą pochodzić ze środowisk wykluczanych, ubogich i patologicznych a ich zachowanie jest zdemoralizowane, brudne, niemoralne. Zakładając, że zgodnie z naukowymi raportami medycznymi, na całym świecie wiek inicjacji seksualnej to średnio 17 lat, w Polsce ma ona miejsce średnio w wieku 15- 17 lat czyli zasadniczo nie odbiegamy od danych światowych*, to każda zdrowa, normalnie rozwijająca się osoba nastoletnia po prostu myśli o seksie a część z nich ten seks zaczyna uprawiać niezależnie od pochodzenia. Czasami z aktu seksualnego powstają dzieci, taka prawda. Wiem, że w kontekście ogromnej afery "edukacja zdrowotna Gate" brzmi to jak herezja i treść zakazana. Wracając do nastoletniej porywaczki własnego dziecka, druga kwestia jest taka, że 17- latka z punktu widzenia prawa również jest dzieckiem. Kategoria dzieci od około 13-18 roku życia zachodzi na kategorię młodzieży, lecz tylko w aspekcie socjologicznym, nie prawnym, a od 11- 19 roku życia mamy nastolatki, jednak te do 18 roku życia to dzieci. Upominając się o nastoletnią dziewczynę i jej prawa jako dziecka dowiedziałam się w komentarzach, że jestem "czubem". Pisząc o tym, że w akcie seksualnym bez zabezpieczenia może dojść do zapłodnienia i tym samym po 9 miesiącach rodzi się dziecko, zadano mi natomiast pytanie: "A skąd masz takie lewackie mądrości?". Wkrótce narracja o poszukiwaniach dwójki zaginionych zmieniła się i m. in. na moją sugestię zaczęto pisać: "Zaginęło dwoje dzieci, 17- letnia matka i jej 5- miesięcy synek". Tutaj już jak widać nie mamy porywaczki zabierającej dziecko, lecz nastolatkę która razem ze swoim biologicznym dzieckiem zaginęła i nie wiemy, gdzie przebywa. Brzmi lepiej, prawda? Ucięło to również część negatywnych komentarzy pod adresem dziewczyny bo zapewne część komentariatu zdała sobie sprawę z tego, że oto szukamy dwoje dzieci, które nie wiadomo, gdzie przebywają i w jakim są stanie, a mija już druga doba. Koniec końców dziewczyna się odnalazła cała i zdrowa a wraz z nią synek. Sąd rodzinny momentalnie, jakby miał przygotowane papiery, pozbawił ją wszelkich praw do swojego dziecka, odizolował w młodzieżowym ośrodku wychowawczym, dziecko odebrał i nie wiadomo gdzie przebywa a już z pewnością ona jako matka długo się tego nie dowie. Pojawiła się nowa narracja o dziewczynie. O tym, że od dziecka były z nią problemy bo rodzina patologiczna, alkohol, agresja, matka zmarła, siostra w roli pieczy zastępczej nie mogła sobie poradzić z szalejącą nastolatką. Alkohol, środki odurzające, towarzystwo. Znowu piętno. Rodzina zastępcza wypowiadała o dziewczynie same negatywy, m. in. że nie potrafiła się dobrze zająć dzieckiem. Ręka w górę wszystkie nastolatki, które potraficie dobrze zająć się dzieckiem? A więc to tak. A nie mówiliśmy? Jednak dziewczyna okazała się zdemoralizowana i puszczalska. Ku uciesze gawiedzi dobrze jej tak, że sąd jej zabrał dziecko. Nie zdarzyło mi się jednak w ani jednym komunikacie, narracji, komentarzu przeczytać o tym, czy sąd wysłuchał nastolatki w obecności psychologa lub innej osoby uprawnionej? Czy w ciągu 17 lat życia dziewczyna usłyszała o sobie coś dobrego? Czy miała przespane noce? Czy miała przy sobie dorosłą osobę, na której mogła polegać i zaufać na tyle, aby nie mylić pragnienia miłości i bliskości z drugim człowiekiem z seksem ze swoim kolegą? Czy ktoś jej dał do torebki prezerwatywę? Czy ktoś z dorosłych zechciał poznać jej chłopaka, wziąć ich na kawę i porozmawiać oraz oczywiście również jej chłopakowi wpakować do ręki prezerwatywę? Czy ktoś był z nią jak rodziła? Czy ktoś porozmawiał z tym chłopakiem, że zostanie ojcem i co to znaczy dla nich, dzieci pochodzących ze środowiska, gdzie ojciec albo jest pijany, albo bije matkę albo siedzi w więzieniu albo jest NN bo sobie poszedł w świat lub matka nie chce ujawnić, kto nim jest? Niegdyś wybitny pedagog Stanisław Jedlewski powiedział ważne dla mnie słowa walcząc o młodzież pozbawioną dobrych szans życiowych: "system to ludzie". W tej sytuacji, sytuacji nastoletniej dziewczyny będącej matką system ukarał nie tylko ją lecz i jej dziecko, ponieważ zespół zaburzonych więzi (Reactive Attachment Disorder) chłopiec ma gratis w pakiecie. W dwójkę zostali ukarani za to, że praktycznie od początku ich życia system nie potrafił sobie dobrze, mądrze i zgodnie z osiągnięciami nauki czy też zgodnie z wiedzą o dobrych praktykach poradzić z troską, opieką, wychowaniem dwójki a może i trójki nawet, biorąc pod uwagę ojca chłopczyka, dzieci. System to ludzie. Z tym, że niektórzy nie potrafią nazwać części ludzkiego ciała i procesów w nim zachodzących, odróżnić owulacji od menstruacji, nie potrafią nauczyć się jednego podręcznika do psychologii rozwojowej czy też pedagogiki, aby zrozumieć procesy, mechanizmy, uwarunkowania, tendencje, związki przyczynowo- skutkowe. Najgorsze jest to, że to właśnie ci ludzie decydują o losie najsłabszych i zwykle niestety są to decyzje piętnujące, potępiające i karzące a u ich podstaw leży ignorancja. Problem nastoletniego macierzyństwa w Polsce jest ogromny, znaczący i nie rozwiązany zarówno na gruncie prawnym jak i opiekuńczym, jednak praktyki innych krajów pokazują, że możliwy do objęcia działaniami. Większym problemem dla mnie jest zabetonowana mentalność niektórych dorosłych, z nią bowiem niewiele zrobimy a część osób kierujących się wiedzą i działających na rzecz praw dzieci najsłabszych społecznie, niewidzialnych, pozbawionych dobrych szans życiowych będzie nadal uważana za "czubów".
*Raport "Wiedza na temat zachowań seksualnych młodzieży w Polsce i na Białorusi" 2024, dr. n.med. i n. o zdr. Agnieszka Szyszko- Perłowska, prof. hab. dr. n. med. Elżbieta Krajewska- Kułak, dr hab. n. o zdr. Andrzej Szpakow.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz