Czy górnik może pracować z dziećmi?
Czy wiecie, że: słowo PEDAGOG pochodzi od języka greckiego i słowa PAIDAGOGOS? Paidagogos w Starożytnej Grecji był to niewolnik- służący, którego zadaniem była opieka nad chłopcami chodzącymi do szkoły, palestry czyli miejsca fizycznych ćwiczeń. Początkowo koncentrował się na tym, aby prowadzić niepełnoletniego obywatela w kształtowaniu jego kultury fizycznej według greckiego ideału kalokagatii- człowieka pięknego i mądrego. Dbał zatem o jego bezpieczeństwo i czuwał nad zachowaniem. Później doszło do tego również prowadzenie moralne i duchowe. Słowo to tłumaczy się również, jako: "prowadzący dziecko- chłopca- człowieka". Chłopca dlatego, że czasy były dla dziewczyn mało przychylne i nikt nawet nie pomyślał tym, że mogą chodzić do szkoły. Ja lubię myśleć o pedagogu jako o kimś, kto służy dzieciom. Przez wieki osoby z bardzo różnymi kompetencjami pełniły rolę opiekunek i opiekunów dzieci, również nauczycieli. Nie każda osoba mogła mieć kontakt z dzieckiem w przestrzeni edukacji czy wychowania, chociaż "ekspertów" zapewne było wielu. Nie wchodząc w szczegóły, żyjemy w czasach, w których aby być prawnikiem (adwokatem- tką, sędzią, itd.) trzeba skończyć studia prawnicze, następnie dostać się na aplikację, zdać mnóstwo egzaminów . Logiczne i jasne dla wszystkich. Aby być lekarką- rzem, należy ukończyć analogicznie studia wyższe z medycyny, poświęcić dodatkowe lata pracy na naukę specjalizacji, praktyki, staże, itd. Wszyscy to wiemy. Osoby bez odpowiednich kwalifikacji zawodowych, studiów, przygotowania, kompetencji formalnych są nie dopuszczane do klientów i pacjentów, choćby mieli kodeksy i podręczniki do anatomii w jednym paluszku. Ci, którzy stosują nieuczciwe praktyki, traktowani są jako- bez obrazy- magicy, szamani, szarlatani. Ich pseudoprofesjonalne praktyki często wręcz szkodzą i chociaż wszyscy znamy "domowe sposoby leczenia grypy" to jednak w stanie kryzysu zdrowotnego idziemy do lekarza. Jeśli potrzebujemy profesjonalnej pomocy przy napisaniu pozwu frankowego, przygotowania się do bycia świadkiem przestępstwa, itd. - szukamy pomocy profesjonalnych prawniczek- ków.
Zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego zatem do dzieci dopuszczamy osoby, często nie mające nic wspólnego z pedagogiką? Bez profesjonalnego przygotowania, bez ukończonych studiów pedagogicznych, bez formalnie zdobytych kompetencji? To się naprawdę dzieje i w Polsce jest to proceder nie mający sobie równych w żadnym innym zawodzie! Czyżby na dzieciach wszyscy znali się tak, jak na polityce i sporcie? No tak. Każdy niemal ma dzieci, odpowiecie. Jak nie swoje, to ma kontakt z dziećmi sąsiadów, a już na pewno każdy kiedyś był dzieckiem, chodził do przedszkola, do szkoły, spędzał czas na podwórku. Więc się zna. W 2022 roku ukazał się raport z badań naukowych mojego autorstwa, które to badania realizowałam z zespołem profesjonalnych pedagożek- gów. Linka znajdziecie tutaj: http://streetwork.org.pl/wp-content/uploads/Raport-duzy-fin-6.pdf
Zrealizowaliśmy wywiady pogłębione z kilkudziesięcioma osobami w Polsce, pracującymi z najbardziej pokrzywdzonymi, wykluczonymi, potrzebującymi wieloaspektowego wsparcia dziećmi. Wszyscy nazywają siebie streetworkerami a część z nich mówi o sobie, że są pedagogami ulicy oraz realizują pedagogikę ulicy bądź streetworking. Problem tylko polega na tym, że 70% z nich nie ma NIC ale to nic wspólnego z pedagogiką. Nawet wykształcenia. Jak zatem jest to możliwe, aby w Polsce istniała przestrzeń, w której pracują z dziećmi osoby kompletnie nie przygotowane do tej pracy? Zdradzę Wam coś więcej: w Polsce nie istnieje taki zawód, jak streetworker. Owszem, nowelizacja Ustawy o pomocy społecznej wprowadza streetworking, jako metodę pracy z osobami w kryzysie bezdomności. NIE Z DZIEĆMI jednak. Streetworking jest bowiem jedną z metod pracy podobnie, jak pedagogika ulicy jest pewnym sposobem realizowania działań pedagogicznych w przestrzeni ulicy z osobami, które przebywają na niej częściej, niż w swoich miejscach pobytu lub zamieszkania. To tak w skrócie.
Na różnego rodzaju eventach naukowych mówię często o "pracy z niewidzialnymi dziećmi w zawodzie, który nie istnieje". Jak Wam to brzmi? O niewidzialnych dzieciach podobnie, jak o wynikach wspomnianego wyżej raportu jeszcze będzie dużo na tym blogu lecz teraz chcę, abyście wiedzieli, że w Polsce legalnie z dziećmi może pracować bez żadnego przygotowania i wykształcenia pedagogicznego górnik, rolnik, listonoszka, konduktorka (płeć tutaj nie ma znaczenia)! Jak się to ma do standardów ochrony małoletnich? Jak się to ma do skrajnego, systemowego zaniedbania dzieci takich, jak Kamil z Częstochowy? Już trochę znacie odpowiedź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz