środa, 8 stycznia 2025

O PEDAGOGII GLANÓW I CZERWONYCH PORTEK...

 Czyli "DAJĘ OWSIAKOWI" (ks. Jan Kaczkowski)

    Była raz pewna uczona pedagożka, nazywała się Teresa Hejnicka- Bezwińska, która zdefiniowała pojęcie PEDAGOGII. Używa się go do nazywania wiedzy o społecznej praktyce edukacyjnej. To również zespół metod i środków stosowanych w nauczaniu i wychowaniu oraz obszar refleksji o edukacji i edukacyjna praktyka. To sztuka wychowania. 

    Była sobie raz również pewna nastolatka, która wychować się nie dawała nikomu, sztukę uznawała jedynie alternatywną i kontestującą każdy porządek rzeczy a zespoły owszem znała i nawet chętnie ich słuchała. Na kaseciaku. Pod jednym wszak warunkiem: musiały głośno i nierówno grać oraz drzeć się do mikrofonu o rewolucji, straconym pokoleniu, narkotykach lub ewentualnie rzewnie i depresyjnie obwieszczać światu rychły The End. Wysokie notowania      u nastolatki miało też towarzystwo z klubu 27. Co do wiedzy, nastolatka siedziała non stop w książkach, robiąc sobie z nich mur przed światem bo tworząca go reszta ludzkości była po prostu głupia i naturalnie nic nie wiedziała i nic nie rozumiała. Jej praktyki edukacyjne polegały na tym, że oczywiście chodziła do szkoły, jednak po to, aby udowadniać nauczycielom, jacy są beznadziejni, eksponować swój program rewolucyjnej zmiany świata i głosić wszem i wobec, że ona najlepiej wie, jak to się z nastolatkami postępuje. Wystarczy oddać im klasę szkolną, zrobią na ścianach graffiti, pomalują ławki w napisy o tym, że mięso to morderstwo a jedynym ratunkiem jest rewolucja, oczywiście bezkrwawa- kwiatowa. Pacyfka na szyi nastolatki nie kłóciła się z glanami a w pogo szła tak chętnie jak na jogę. Lektury szkolne też były głupie, dlatego obowiązkowo powinno się czytać Narkotyki niemyte dusze Witkacego, biografię Joplin i Lennona oraz Sztuczne raje Baudelaire'a. No ok, jeszcze de Beauvoir i Woolf, a maturę pisać oczywiście z Gombrowicza, Kafki i Camus'a. Na tym głupim świecie było jedno spoko radio a nim audycja. Nazywała się BRUM. W nim oprócz muzyki, na którą matka reagowała: Ścisz to!!! był jeden zaje...frikowy koleś. Jąkał się i gadał o Towarzystwie Przyjaciół Chińskich Ręczników, Jarocinie i mówił: Się ma! Ten sam koleś co sobotę gonił po ekranie czarnobiałego (serio, były takie!) telewizora z mikrofonem na kablu z jakimiś świrami pomalowanymi na czarno i krzyczał do niego o śmiesznych rzeczach. Program nazywał się Róbta co chceta czyli rock'n'drollowa jazda bez trzymanki a później Kręciołaco nie było takie dziwne, skoro on sam gonił w żółtej koszuli i czerwonych portkach a w dodatku miał czerwone oprawki okularów. Oczywiście w czarno-białym telewizorze nie było widać kolorów lecz nastolatka miała wyobraźnię. Nie to co reszta głupich ludzi. Zaczęła mówić o nim: Juras. Acha! Juras nosił glany. 

    Pewnego dnia w Brumie Juras ogłosił, że oto potrzebna jest kasa dla dziecka chorego na serce, bo jak lekarze go nie zoperują to umrze. Hej ludzie, pomożecie? I się zaczęło a póżniej to już się działo. Wszystkie punki, hipisy i "trudna młodzież" w Polsce wyruszyła zbierać pieniądze. Do worków na śmieci, pudełek po butach, do czapek. Pod kościoły najlepiej. Wtedy jeszcze bez serduszek. Serduszka były dopiero za rok. Nastolatce przesłał je Juras do domu w kopercie w liczbie kilku sztuk i napisał: Się ma! Nastolatka nabrała rumieńców, częściej się uśmiechała, jeszcze głośniej nuciła Wszyscy jedziemy na tym samym wózku od strachu uratuje nas tylko defekt mózgu (Defekt Mózgu) i wyszła na ulicę budować z Jurasem Flotę Zjednoczonych Sił (Voo Voo). Zaczęła też nosić czerwone portki. A co? Do glanów idealne. Pierwszą zebraną kasę pomogła jej liczyć matka nucąc sobie pod nosem: Łobijabije (Voo Voo). Spakowały wszystko do pudełka po butach i rano w poniedziałek przed szkołą nastolatka pocztą wysłała wszystko do Warszawy. W szkole nauczyciele pytali: co to jest ta Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy? O co z tym chodzi? Polubili nastolatkę i nawet jej piosenkę, którą śpiewała przygrywając sobie na gitarze: Nie ma nikt takiej nadziej jak ja (Ira). Wtedy nie wiedziała jeszcze, że będzie zbierała kasę przez kolejne 32 lata. Na dzieci z chorobami serca, sepsą, nowotworami, niesłyszące, na powodzian, wcześniaki, seniorów, tomografy, rentgeny, inkubatory. Nie wiedziała wtedy jeszcze tego, że za kilka lat w takim inkubatorze z serduszkami o życie będzie walczył jej Synek a ona będzie przy nim przysypiała na fotelu z serduszkami. Napisała do Jurasa: Stary, to co robimy, ma sens. Cały ten cholerny szpital jest w naszych serduszkach. Moje dziecko żyje! Za kilka lat Juras zamieścił jej słowa w książce. 

    Nastolatka była już całkiem dorosła, skończyła studia, zajęła się życiem swoim i innych. W jej życiu zmieniło się wszystko oprócz jednego. Co roku odliczała czas do Finału WOŚP. Kiedyś poszła na spotkanie z Adamem Bodnarem, ówczesnym Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Rozmawiali o tym, jak można u młodzieży wzbudzać postawy obywatelskości, dbać o prawa człowieka, szanować się. Podczas zadawania pytań wstał jeden starszy pan i powiedział: 

- wczoraj proszę sobie wyobrazić byłem na spotkaniu z Jurkiem Owsiakiem tutaj nieopodal i wstała jedna pani, mówiąc, że pracuje na uniwersytecie, choć wiele nauczycieli spisało ją na straty. I proszę sobie wyobrazić że dziękowała Owsiakowi za to, że ją wychował! Że wychował całe jej pokolenie, że wyrwał ich z marazmu, uruchomił w nich empatię, nauczył wolontariatu, służenia człowiekowi, robienia czegoś dla innych, że pomagając dzieciom zaczęli czuć sens życia, mieli cel, chcieli działać i zmieniać świat, czuli się ważni, zaczęli myśleć, że są czegoś warci, nauczyciele zaczęli ich lepiej traktować. Nazwała go Autorytetem pokolenia. Nauczycielem. Pedagogiem.

    Nastolatka już jako całkiem dorosła kobieta wstała wtedy i powiedziała:

- to byłam ja.

    Wracając do domu śpiewała sobie pod nosem Znów zabijają w nas młodość znów zabierają nam wolność (Kobranocka).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"NIC O NICH BEZ NICH"

   czyli jak otwarłam  pierwszą w Polsce agorę (i to na uniwersytecie!), w której nieletnich pyta się o zdanie na temat procesu resocjalizac...