gdy jesteś sobą swą własną osobą w świecie osób upominaczych..
Bywam upominana i to nie tak rzadko. Nie do wiary prawda? A jednak. Czy zastanawiałyście/ liście się kiedyś nad tym czy i kto ma prawo i uprawnienia do upominania was? Upominanie pamiętamy zwykle z dzieciństwa. Ja na pewno. Upominana byłam o wszystko. Niemal nigdy nie robiłam niczego tak jak chcieli dorośli. Problemy były dwa: robiłam tak, jak uważałam lecz również nie miałam wiedzy o tym, jak się powinno. Bo kto dyktuje powinności i skąd inni wiedzą, że powinno się akurat tak? Nadal czasami nie wiem, kto to wymyśla lecz wiem, kto kontroluje. To osoby upominacze. Wtedy jednak myślałam, że taki jest porządek świata i tak się mają rzeczy. Jestem mała to ktoś duży mnie upomina. Niemniej każda mała dziewczynka kiedyś staje się duża. Tak stało się i ze mną choć nie oznacza to, że osoby upominacze zniknęły z mojego życia tak, jak nie znikają z życia innych. Im bardziej dziewczynka jest samodzielna, autonomiczna i niezależna, co oznacza, że jest wolna, tym osób upominaczych jest więcej. Wyskakują spod ziemii jak Hatifnatowie w Muminkach, pamiętacie? I hyc przeskakują przez twoje granice w realu, gnieżdżą się w twoich mediach społecznościowych na twoich wall'ach, funpage'ach i w twoich przestrzeniach. Oczekują, oceniają, kontrolują, śledzą a jeśli tylko robisz lub piszesz coś, co uznają za niezgodne z ich oczekiwaniami, wyobrażeniami o tobie, scenariuszami i planami albo robisz coś więcej, lepiej, po swojemu, inaczej, bardziej...hyc! I zaraz upominają, pouczają, grożą lub odgrażają się. Osoby upominacze upominają cię często w przestrzeniach publicznych lub publicznie piętnują. Najgorsze w nich jest to, że nie mają o tobie i twoim życiu pojęcia, nie wiedzą co czytasz, nad czym pracujesz, czego się boisz i co jesz na śniadanie. Nie prosisz ich również o jakąkolwiek reakcję, uwagę, komentarz. Lecz to nie szkodzi. Osoby upominacze mają wdrukowany taki obowiązek i same sobie nadają uprawnienia do upominania. Roszczą sobie do niego prawo a co więcej, nakładają na ciebie sankcje a nierzadko i kary. Największą z nich jest wykluczenie choć zwykle zaczynają od focha, bo ktoś nie uznał ich uprawnienia do upominania. Bo ma swoje życie, swoje zdanie, swoją przestrzeń i ma do nich prawo. Jednak osoby upominacze sądzą inaczej: nie robisz jak chcemy? Nie realizujesz naszych interesów, planów, wizji świata? Wynoś się. A kysz. Nie masz prawa być samodzielnie myślącą i autonomiczną osobą. Już my ci pokażemy i opowiemy innym kim i jaka jesteś osobo samostanowiąca sobie po swojemu o sobie, samodzielna w sobie i niezależna wsobnie i na zewnątrz. To my układamy ci świat, nie wiedziałaś? Tymczasem w sytuacjach, kiedy osoby upominacze hycają przez moje granice i realizują nie proszone swoje uprawnienia do upominania w mojej przestrzeni życiowej tak, jakby mi zmieniały pościel w sypialni na taką, jaką one lubią, choć mi to grozi bezsenną nocą, na pomoc przychodzi Marta Frej. Jej teksty uwielbiam i na ścianach bym je wykrzykiwała: "to ja decyduję o tym, kiedy mam się zamknąć a kiedy otworzyć" oraz "oczekiwania innych nie są moimi obietnicami" a "zdjęcie z siebie gryzącego swetra oczekiwań innych jest zdrowe bez względu na temperaturę". Co na to osoby upominacze?
Czysto teoretyczny przykład. Zamieszczasz w mediach społecznościowych wpis lub komentarz, który ani nikogo nie obraża, ani tym bardziej nie krzywdzi i nikogo praw nie łamie a co najwyżej czasami wygina kręgosłup moralny lub ego swoją autentycznością i prawdziwością. Bywa demaskujący choć zawsze grzeczny, uprzejmy, kulturalny. Uwielbiam de- maskować prawdą. Ałć jak to boli osoby upominacze, które chcą ci zmieniać pościel w sypialni. Gwarantuję, że zawsze się odpalą. Stoją bowiem na straży i w gotowości do odpisywania lub nawet telefonowania do ciebie. Tak! Telefonowania. Telefon z upomnieniem. Zdarza wam się odbierać? Bywa, że mail. Wszystko oczywiście dla twojego dobra bo każdy o nie bardzo dba, do czego również uprawnienia sobie nadaje. Osoba upominacza jest często od ciebie starsza i tu wpadasz niestety w scenariusz znany od dziecka. Do tego dochodzi jeszcze tak zwana hierarchia w pracy lub organizacji i w tak zwanym środowisku, czymkolwiek ono jest. Bo mimo tego, że tak zwane środowisko nie płaci za ciebie kredytu i nie odwiedza twojej chorej matki w szpitalu ani nie ratuje ci życia gdy masz samochód u mechanika, ma jednak uprawnienia do upominania, zmieniania ci pościeli w sypialni i co tu dużo mówić, do twojego życia. I już ci się tłuką po głowie znane od zawsze teksty "pokorne ciele dwie matki ssie", "siedź w kącie a dostrzegą cię", "milczenie jest złotem". Do tego podawane są ci przykłady o tym, jak to niektórzy choć widzą to nie mówią i siedzą cicho a ty to zawsze. Na marginesie gdzieś tam sobie przypominasz, że żyjesz już prawie pół wieku oraz masz dorosłe dziecko. Jesteś samodzielną pracowniczką naukową (sic!), masz prawa wyborcze i obywatelskie, płacisz podatki, odpowiadasz prawnie za swoje czyny. A jednak jesteś upominana. Celowo piszę w formie żeńskiej bo jednak częściej upominane są kobiety, co potwierdzają moje koleżanki. Również dorosłe i samodzielne, płacące podatki, matki dzieciom, podpisujące się pod dokumentami jako one pełnym imieniem i nazwiskiem. To nie chroni je przed osobami upominaczymi.
Uprawnienia do upominania osoby upominacze nadają sobie same, bo tak. Akt samonadania namaszczany jest często przez wspomniane tak zwane środowisko. Tym samym roszczą sobie prawo do takiej właśnie reakcji na ciebie w świecie. Jak wystają Ci ręce, utną ręce, jak nogi, przetrącą ci nogi. Kołderka musi być na ich rozmiar choć w twojej sypialni. Nie bez znaczenia jest kontekst kulturowy. Władza głupcze! Festiwal ego. Patriarchat. Upominający mają władzę bo hierarchia, bo tradycja, bo tak już jest po prostu. Acha, mają jakiś wiek również, zwykle starszy od twojego. To uprawnia do upominania z pewnością bo jeśli upominasz ty jako osoba młodsza oj to jest ageizm. Nie upomina się również mężczyzn jak jest się kobietą. Nie wiedziałaś? Zresztą w tym przypadku nawet, jak od mężczyzn wymagasz to już ich "upominasz", więc najlepiej, jak oni sobie po prostu są a my sobie ich podziwiamy. Zrobimy herbatkę, zrobimy robotę, panowie się podpiszą, my grzecznie podziękujemy. Nie jest miło? To o co ci chodzi? Upominanie działa tylko w jedną stronę. Zresztą uwikłanie w hierarchię obwarowane różnymi strachami i wysyłanymi przez osoby upominacze komunikatami nie pozwala ci raczej upominać starszych i tych wyżej. Może również zwyczajnie masz to gdzieś bo twoje życie jest na tyle fascynujące i absorbujące, że nie interesuje cię cudze. Upominanie to również forma agresji. Najczęściej pasywnej i nie wprost, chociaż często jest jawnie agresywne i przemocowe, ponieważ to, że ty kierujesz się kulturą osobistą nie oznacza, że osobę upominaczą ona również obowiązuje. Dlatego osoba upominacza może być dla ciebie niemiła, bezczelna, krzyczeć, grozić i dyktować ci warunki relacji nie mówiąc o obrażaniu. Częsta jest manipulacja. To wszystko oznacza bardzo groźne konsekwencje. Jedną z nich jest ostracyzm społeczny więc cena, jaką osoba samodzielna, autonimiczna, wolna, niezależna i będąca swą własną osobą płaci za siebie samą jest wykluczenie. Kanałem ostracyzmu jest coś na kształt głuchego telefonu a jego narzędziem plotka. Oczywiście w tak zwanym środowisku. Nie każdy wie, że plotka to forma agresji. Przekazywanie innym w konwencji szeptu i plotki złych rzeczy o tobie albo pospolite, prostackie obgadywanie, wywołuje podwójny efekt wykluczenia. Na wszelki wypadek od takiej osoby jak ty najlepiej jest trzymać się z daleka. Bo nigdy nie wiadomo. Uprawnienia do upominania daje również patriarchat. Nie oznacza to, że upominają tylko mężczyźni a ostrze tego upomnienia skierowane jest na kobiety. Otóż to kobiety najbardziej upominają inne kobiety. Starsze upominają młodsze, te wyżej w hierarchii upominają te niżej, podobnie jest ze stanowiskami. Ciotki Gilead* zawsze będą ci ścieliły mięciutko na luksusowym łóżeczku lecz kołderką pod swój rozmiar. Wiesz co osoby upominacze najbardziej wścieka? To, że ty wolisz spać w namiocie.
*Bohaterki powieści Margaret Atwood.