sobota, 12 kwietnia 2025

DOSTĘPNA, NOWOCZESNA I EMPATYCZNA AKADEMIA

 czyli o głosie nastolatka i dziecku w chuście tworzących UNIVERSITAS

    W piątek 11 kwietnia odbyło się koordynowane przeze mnie seminarium metodologiczne, połączone z grupowym badaniem fokusowym pt: "Mapowanie obszarów problemowych w badaniach społecznych z udziałem dzieci". Seminarium udało się zorganizować dzięki pomocy osób studiujących i działających w Kole Naukowym Pedagogów Resocjalizacyjnych UJ. Patronat merytoryczny nad seminarium objął flagowy lab Wydziału Filozoficznego UJ- Behaviour in Crisis a patronatem honorowym wydarzenie odjęła Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna- Cieślak. Spotkanie zgromadziło badaczki i badaczy z całej Polski, realizujące/cych badania naukowe z udziałem dzieci w obszarach nauk społecznych, głównie pedagogiki, psychologii i socjologii. Przyjechały osoby współtworzące Interdyscyplinarny Zespół Badań nad Dzieciństwem Uniwersytetu Warszawskiego, członkinie i członkowie Sekcji Badań Dziecka i Dzieciństwa Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, Dyrektorka Zespołu Badawczego Biura Rzeczniczki Praw Dziecka wraz z zespołem, Radny Rady Dzieci i Młodzieży w Biurze Rzeczniczki Praw Dziecka, osoby eksperckie działające w Zespole ds. Etyki Badań z Udziałem Dzieci w Polsce działający przy wymienionym wyżej biurze. Zależało mi na tym, aby spotkać ze sobą osoby realnie prowadzące badania z udziałem dzieci i zapraszające dzieci do badań, stworzyć przestrzeń interdyscyplinarną, zsieciować ze sobą badaczki i badaczy, spędzić czas w życzliwej atmosferze działając w merytorycznej przestrzeni, która ma szansę wygenerować nową jakość. Seminarium miało dwie części: ogólną, merytoryczną, otwartą dla wszystkich oraz badawczą. W tej drugiej udało się zrealizować dwa grupowe badania fokusowe, prowadzone przez wybitną badaczkę - specjalistkę od fokusów dr Katarzynę Archanowicz-Kudelską, z którą znamy się od lat z Transdycyplinarnego Sympozjum Badań Jakościowych. Część ogólna dotyczyła prezentacji kulis badawczych ogólnopolskiego projektu badawczego "Realizacja Praw Dziecka w Polsce 2024", głównie w kwestii organizacji badań i ich kontekstu etycznego. Prezentowała ją dyrektorka Biura ds.Badań RPD mgr Katarzyna Makaruk. Odbyło się również spotkanie autorskie z autorką książki "Metodologia badań otwarta na dzieci" Aleksandrą Zalewską- Królak oraz prezentacja przez Franciszka Papciaka wyników sondy zrealizowanej przez młodych ekspertów z BRPD połączona z dyskusją. To tyle sprawozdawczo. 

    Seminarium to jednak było czymś o wiele większym, lepszym, szerszym i głębszym, jakościowo wartościowym, łączącym i sieciującym, nowoczesnym, bogatym, dającym oddech i skrzydła, tworzącym nową jakość i generującym nową wiedzę. Było czymś, co spowodowało, że tak właśnie chcę widzieć nowoczesną, dostępną akademię realizującą wartość universitas czyli wspólnoty, tworzącą przestrzeń życzliwości, szacunku, czasu dla drugiego człowieka, refleksji i bardzo wysokiego poziomu merytorycznego tworzącego interdyscyplinarną refleksję ponad podziałami dyscyplinarnymi. Na zaproszeniu osoby otrzymały informację o tym, że w razie specyficznych potrzeb mogą je porostu wcześniej zgłosić, a my w miarę możliwości postaramy się stworzyć przestrzeń do ich bezpiecznej realizacji. Drugą informacją było zapewnienie o bezpiecznej, życzliwej atmosferze którą chcemy stworzyć, aby wszyscy czuli się dobrze. Przy wejściu do sali seminaryjnej była kawa, herbata, ciacha oraz rozłożone były poduchy i kocyki wraz ze stosem zabawek. Obok dziecięce krzesełko. Wiedziałyśmy bowiem, że jedna osoba pojawi się z rocznym synkiem. Niby nic nadzwyczajnego i po co tyle wydziwiania-ktoś mógł pomyśleć. Poza tym jak chce sobie przyjechać z dzieckiem, to niech sobie to ogarnie. Jedno małe dziecko i tyle zachodu? Zawsze przecież można nie przyjechać, zostać w domu, miejsce dziecka nie jest na uczelni. Co za matka naraża dziecko na podróż po Polsce w takie zimno aby pracować jak nie musi bo przecież jest matką małego dziecka. O to to to. Jednak my chciałyśmy sobie powydziwiać, dlatego wiozłam z domu kocyk, studentka drugi, dodałam kilka pluszaków i maskotki szyte przez nasze mamusie z oddziału zakładu karnego, które znamy z rodzinnych widzeń. Chciało nam się oraz zrobiłyśmy to z wielką przyjemnością i dumą gdyż dzięki temu chłopczyk mógł być cały czas na sali obrad z mamą. Chciało nam się dla tego jednego dziecka właśnie. Tak rozumiem pedagogikę i takiej pedagogiki uczę. Tak również rozumiem słowo "paidagogos"- służący dziecku. Mama tego dziecka to świetna, młoda badaczka, autorka książki, która właśnie miała być promowana. Jasne, że mogłyśmy się połączyć on line. Lecz po prostu nie chciałyśmy. Chciałyśmy żywe i na żywo, face to face, z innymi uczestniczkami i uczestnikami być. Uczestniczyć. Tu i teraz. Razem. Cześć autorska seminarium lekko się opóźniała, gdyż chłopczyk pełen wrażeń i emocji nie mógł zasnąć. Wszyscy cierpliwie czekali rozumiejąc sytuację i nikt negatywnie nie skomentował marudzenia mojego najmłodszego seminarzysty. Tak również rozumiem pedagogikę. Jako czas dany drugiej osobie w takiej ilości, w jakiej go potrzebuje oraz jako cierpliwą troskę o słabszych i bardziej bezbronnych. Wpadłyśmy w końcu na pomysł, aby chłopca zachustować i prowadzić z nim spotkanie. Przy mamie, słysząc jej głos, na pewno zaśnie, co więcej, nie będzie się wybudzał a my spokojnie porozmawiamy. To miało sens i musiało się udać a jednocześnie było chyba pierwszym spotkaniem autorskim, które prowadziłam z osobą stojącą i non stop rytmicznie się kiwającą wprzód i w tył z zapakowanym w chustę, śpiącym bezpiecznie człowiekiem. Było w tym coś wzruszającego, dzikiego, pierwotnego, kojącego, normalnego. Ja siedziałam a Ola stała i się kiwała. Julian spał, widownia słuchała. W rytmie zakodowanym w DNA i danym nam przez nasze mamy, babki i prababki. Zachustowane dziecko i robota w polu. Zachustowane dziecko i zakupy na jarmarku. Zachustowane dziecko i oporządzanie gospodarstwa. Zachustowane dziecko i sprzątanie domu. Zachustowane dziecko i załatwianie spraw. Zachustowane dziecko i dzielenie się wiedzą, kiedy "ta, która wie" dzieli się nią innymi. Symboliczne ognisko tworzył bukiet wiosennych kwiatów i krąg wokół książki. To było wiedźmińskie i magiczne. Pamiętam, jak kiedyś na zajęcia zaprosiłam byłą studentkę, która odpisała mi, że nie przyjdzie, bo nie ma z kim zostawić kilkumiesięcznej córeczki. Co za problem?- pomyślałam. Przyjdź z nią. No ale wózek, schody, uczelnia. Przyjdź. Ogarniemy. Spotkanie było nad wyraz udane a malutka spała w wózku obok biurka jak susełek. Tak rozumiem pedagogikę i akademię. To moje universitas.

    Ostatnim punktem seminarium była wygłoszona przez Radnego Rady Dzieci i Młodzieży działającej przy Biurze Rzeczniczki Praw Dziecka prezentacja dotycząca wyników sondy zrealizowanej wśród jego rówieśników o doświadczeniach uczniów szkół średnich w uczestnictwie w badaniach na terenie szkół. Wyniki były interesujące lecz zarazem szokujące. Franek z kolegami, moimi młodymi współpracownikami zebrali opinię od ponad 200 osób nastoletnich tym, jak łamane są ich prawa w zakresie anonimowości, dobrowolności, ograniczania im możliwości decydowania za siebie i tego, czy chcą czy nie chcą brać udział w różnego rodzaju ankietach. O tym, jak naruszana jest ich godność i prawo do tajemnicy. Po prezentacji odbyła się bardzo cenna dyskusja, było mnóstwo pytań i otwarcia na perspektywę nastolatków. Innymi słowy tym razem to nie my uczyliśmy lecz nas uczono. Poznanie perspektywy nastolatka nauczyło mnie pokory ponieważ okazało się, że dzieci i młodzież nie zawsze chcą brać udział w badaniach a często są przymuszane. Rodzice podpisują zgodę a dziecko nie- ono ma się dostosować i podporządkować poleceniom i obowiązkom na terenie szkoły a jednym z nich jest udział badaniu i obowiązek wypełnienia ankiety. Za niewypełnienie grożą mniej lub bardziej formalne sankcje. Dzieci i młodzież nie czują się równe i traktowane po partnersku w procesie badawczym przez osoby realizujące badania, często również za udział ucznia w badaniu wynagradzani są rodzice a dzieci nawet nie są brane pod uwagę w kwestii otrzymania informacji na temat wyników badania. Problemy takie, jak pytania o sięganie po używki, negatywne zachowania rówieśników, itp. są dla uczniów bardzo niekomfortowe i zwykle w takich kwestionariuszach ankiet po prostu kłamią coraz mniej ufając dorosłym. Dla mnie to była lekcja uważności, pokory i temperowania ego. Jako wice przewodnicząca Wydziałowej Komisji Etyki Badań Naukowych i recenzentka projektów badawczych mam bardzo wiele do przekazania światu nauki i tym, które/rzy projektują i realizują badania udziałem dzieci. Do tego wszystkiego dochodzi stawiana przeze mnie wielokrotnie teza o tym, że w Polsce prawa dziecka są lukrowaną fikcją, ratyfikowana Konwencja o Prawach Dziecka uznawana przez dorosłych za fanaberię i nawet osoby realizujące badania z udziałem dzieci nie wiedzą, że dziecko ma prawo do informacji, wypowiedzi, wysłuchania, odmowy. Czy zdanie dzieci na serio brane jest pod uwagę? Czy w kraju, w którym "dzieci i ryby głosu nie mają", dorośli wiedzą lepiej co myślą dzieci, planują działania dla nich bez nich, projektują pomoc bez informacji o tym, czego tak naprawdę młodzieży potrzeba a partycypacja jest modą bez realnych odniesień możliwe są realne, etyczne i rzetelne badania z udziałem dzieci? Bo wiemy już, że to nie tylko podpisanie świadomej zgody i formułki RODO. 

    Na tym seminarium najwięcej nauczył mnie 1-roczny Julek i 17 -letni Franek choć czuję ogromną wdzięczność za obecność i wrażliwość wszystkich uczestniczek i uczestników. 

    Kiedyś rozmawiałam z Jankiem Gawrońskim - Społecznym Zastępcą Rzeczniczki Praw Dziecka i moim współpracownikiem o empatycznych wymiarach instytucji takich, jak szkoły czy uczelnie. Mam głębokie poczucie, że wczoraj taką empatyczną akademię udało nam się stworzyć. Niech to będzie cechą charakterystyczną akademii nowoczesnej i realizacji wartości universitas: dostępność i empatia. Jestem przekonana, że nie ucierpią na tym żadne procedury choć samej empatii w procedurę ubrać się nie da. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"NIC O NICH BEZ NICH"

   czyli jak otwarłam  pierwszą w Polsce agorę (i to na uniwersytecie!), w której nieletnich pyta się o zdanie na temat procesu resocjalizac...