ech "ta dzisiejsza młodzież"
Uczestniczyłam ostatnio w znakomitym wydarzeniu. Zaprosiła mnie magistrantka pisząca pracę dyplomową związaną z profilaktycznymi walorami debaty oksfordzkiej jako narzędzia zmiany postaw dzieci i młodzieży w kontekście równości, przeciwdziałania radykalizacji i dyskryminacji oraz kształtującego postawy empatii i wrażliwości. Gala debat oksfordzkich organizowana była w ramach Akademii Debat Oksfordzkich a ja pełniłam rolę ekspertki. Po raz pierwszy doświadczałam uczestnictwa w tej formie debaty i działania profilaktycznego zarazem. Dwie drużyny- opozycja i propozycja- miały debatować na temat tezy: "Polska powinna całkowicie wycofać sprzedaż alkoholu aby wyeliminować go z kultury społecznej". Młodzież ze starszych klas szkoły podstawowej wchodząca w skład tych drużyn była znakomicie przygotowana. Wiedza na temat zachowania podczas debaty w myśl zasad i reguł to jedno, lecz młodzież miała również znakomitą wiedzę merytoryczną z zakresu uzależnienia od alkoholu, mechanizmów jego działania, skutków indywidualnych i społecznych, proponowanych i wdrożonych rozwiązań, które działają i tych, które są chybione. Argumenty poparte były wynikami badań naukowych, przykładami z różnych krajów i kultur. To wszystko znakomitym, elokwentnym i merytorycznie związanym z profilaktyką społeczną językiem. Bardzo trudno było wybrać drużynę zwycięską i indywidualnego zwycięzcę bądź zwyciężczynię. Mój pozytywny odbiór wydarzenia spowodowany był również tym, że wszelkie działania, których doświadczyłam i o których wiedziałam, że działy się przed debatą- przygotowanie młodzieży, warsztaty, praca w grupie, zdobywanie i porządkowanie wiedzy, trenowanie kompetencji- odbywały się w myśl nowoczesnego modelu profilaktyki społecznej, we współpracy z mądrą osobą dorosłą, będącą znawcą problematyki i mającą odpowiednie kierunkowe wykształcenie. Żadne tam spędy na salę gimnastyczną i show przy dźwiękach muzyki z moralizatorstwem dorosłych, którym się wydaje, że wiedzą sporo i znają młodzież. Żadna gra na emocjach, manipulowanie uczuciami i presja katharsis. W pełni mogę uznać debatę oksfordzką jako narzędzie w nowoczesnym modelu profilaktyki, które rekomenduję w oparciu o wiedze naukową a dalsze badania nad jej skutecznością pozostawiam już mojej magistrantce. Natomiast o dorosłych jeszcze będzie. Zastanawiam się, z jakich przyczyn dorośli tak bardzo lubią manipulację emocjami, uniesienia, irracjonalność przekazu, kazania i show? Uczniowie na debacie pokazali, jak bardzo spokojne, mądre rozmowy oparte na wiedzy, wynikach badań naukowych, obserwacjach mogą prowadzić do pokazania naprawdę dojrzałych postaw wobec problemu społecznego. W doświadczeniu, które opisuję, ważne było również to, że młodzież była w przestrzeni dającej jej możliwość swobodnego wyrażania swojego zdania. Głos dzieci wybrzmiał niczym nie tłumiony, nikt również nie zwracał dzieciom uwagi na to, że coś mówią nie tak, jak potrzeba, że źle myślą, że jak dorosną, to zobaczą oraz że tak naprawdę to co one mogą wiedzieć w tym wieku. Uczniowie po prostu byli wysłuchani. Przez jury, przez rówieśników, przez nauczycieli. Na końcu wymyśliliśmy fajny napis na koszulkę: "Sigma nie pije".
Niedawno ukazał się serial "Dojrzewanie". Serial jak serial, choć ten faktycznie jest wyjątkowy. Dobrze zrobiony, logicznie, rzetelnie i spójnie pokazuje ważny problem społeczny. Problem współczesnych dzieci i młodzieży ukontekstowiony w środowisku rówieśniczym, rodzinnym i lokalnym. Nie będę obiektywna z racji prawie 30- letniego stażu pracy w resocjalizacji nieletnich. Jednak z pełnym przekonaniem mogę uznać, że tego rodzaju sytuacje zdarzały się, zdarzają i zdarzać będą niestety coraz częściej. Obecnie przybrały na sile m. in. z racji skomplikowania się i nałożenia na siebie rzeczywistości, gdyż od pewnego czasu nie jest ona jedna. Zapętlenie się rzeczywistości realnej i wirtualnej musiało wygenerować nowe fenomeny, to była kwestia czasu. Jednym z nich jest ten ukazany w filmie, którego backgroundem jest manosfera, rozmycie granic pomiędzy rzeczywistościami i specyfika działania przestrzeni wirtualnej. Zresztą problemów jest więcej, z których za największy uznaję izolację dzieci od rodziców. Niezależnie od tego jednak mamy na ten temat wiedzę, mamy wyniki badań naukowych, mamy przegląd przyczyn i skutków. Zastanawia mnie tym samym, z jakiego powodu wokół serialu wygenerowała się lekko niezdrowa, histeryczna i nader emocjonalna aura dorosłych. I nie chodzi mi tutaj o empatyzowanie z bohaterami/ kami a w moim przekonaniu każdy/a tam zasługuje na chwilę empatii gdyż każdy/a jest tragiczny/a. Chłopak, mama, tata, siostra, psycholożka, policja czy antyterroryści wkraczający do pewnego domu nad ranem. Każda z tych osób przeżywa jakiś dramat. Pytanie jednak siebie wzajemnie w mediach społecznościowych, czy ten film nie jest aby za bardzo emocjonalny i za mocny i czy można go obejrzeć, jest zastanawiające. Wszak jesteśmy dorośli zatem cechuje nas chyba jako taka odporność? Zbyt emocjonalne i drastyczne jest patrzenie prawdzie w oczy? A może strach przed tym, że w bohaterze ujrzy się własne dziecko? Dzieci na co dzień przeżywają zbyt trudne jak na swój wiek i etap rozwoju sytuacje, plątają się w relacje, z których nie potrafią wyjść, przeżywają rozterki i dylematy, z którymi sobie same nie poradzą. Dlatego dorośli! Nie pytajcie siebie wzajemnie, jakie piętno na was odciśnie ten serial lecz otwórzcie oczy i zobaczcie, jakie piętno na waszych dzieciach odciska niekontrolowane siedzenie w rzeczywistości wirtualnej, brak rozmów, pytania tylko o to, jak było w szkole, izolowanie się, posiadanie tajemnic, próby rozwiązywania na własną rękę trudnych sytuacji przez dzieci czy pozory relacji przy frytkach wiadomo gdzie. Na nic się nie zdadzą tłumaczenia, że nas to nie spotka, że jesteśmy dobrą rodziną, że nasze dziecko nigdy...skąd wiecie? Dla mnie w tym serialu ważne są wszystkie perspektywy, nawet ta antyterrorysty, który wczesnym rankiem musi wbijać do domu śpiącej rodziny i skuwać dziecko. Niewiele z was pewnie wie, że w Polsce od dwóch lat obowiązuje nowa ustawa, nazywa się "ustawa o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich", na mocy której osoba od 10 roku życia podlega odpowiedzialności karnej? Na mocy tej ustawy dziecko może stanąć przed sądem, policja może to dziecko odwiedzić w domu, może ono znaleść swoje miejsce w najlepszym wypadku w ośrodku wychowawczym lecz możliwy jest również zakład poprawczy. Tak najogólniej. Gdy to mówię dzieciom, rodzicom i nauczycielom, wszyscy są zdumieni.
I co my z tym zrobimy? Proponuję debatę oksfordzką z tezą: "Rodzice nie powinni ufać dzieciom, gdy te izolują się od życia społecznego spędzając większość swojego czasu w rzeczywistości wirtualnej". Chętnie przyjmę inne pomysły na tezy niemniej najważniejsze jest to, że w debacie oksfordzkiej nie ma teatralnych emocji i histerycznych reakcji tłumu, nie ma show, nie ma spędu na salę gimnastyczną i nie ma chwilowych uniesień, nie ma kazań, moralizatorstwa i zastraszeń. Jest rzeczowość, wiedza, spokojna argumentacja, dialog, współpraca z ekspertami z danego zakresu tematycznego. Co więcej, w debata oksfordzka nie ma ograniczeń wiekowych, ma za to zasady i standardy. Wszyscy są kulturalni, nie przekrzykują się i nie krzyczą na siebie, słuchają się wzajemnie, ad vocem podnoszą do góry rękę i cierpliwie czekają na swój moment, kiedy mogą się wypowiedzieć, zadają pytania, szukają odpowiedzi. Ja jestem zachwycona tą formą dialogu i relacji interpersonalnych, poukładanych, przygotowanych, klarownych, mieszczących się w pewnych ramach i realizowanych bez przemocy. Z dużym prawdopodobieństwem uczy również interakcji z drugim człowiekiem opartej na otwarciu i słuchaniu nie zaś izolacji. Debatujcie!